+48 18 444 17 23 • Biuro Posła Andrzeja Czerwińskiego

Andrzej Czerwiński, PO, ocenia rząd Beaty Szydło oraz jego działania w energetyce i górnictwie

Energetyka  DARIUSZ CIEPIELA 2017-11-15 19:14

Spółki energetyczne finansują billboardowe, polityczne akcje partyjne, ponadto zostały zmuszone, czy delikatniej mówiąc zmotywowane, do wpompowania 2,5 mld zł w sektor górniczy. Widać, że energetyka jest ręcznie sterowana, a konkurencyjny rynek energii oddala się od nas - mówi WNP.PL Andrzej Czerwiński, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister skarbu państwa.

  • Rząd PiS przywraca dominujący wpływ spółek skarbu państwa na rynek energii i spycha na drugi plan odbiorców i konsumentów końcowych.
  • Bardzo ważnym i brzemiennym w skutkach działaniem rządu PiS było niemal całkowite wstrzymanie rozwoju OZE.
  • W klubie parlamentarnym PO przygotowaliśmy projekt nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, który zakłada podniesienie obliga dla energii z obecnych 15 proc. do 50 proc. Projekt ten już złożyliśmy w Sejmie.

Jak pan ocenia to, co robi rząd PiS w energetyce? 

- Te zmiany, których PiS dokonuje w energetyce, oceniam źle. One są niezgodne z długofalową strategią polskiej energetyki zawartej w „Polityce energetycznej Polski do roku 2030”. To, co obecnie obserwujemy, to odtwarzanie dominującego wpływu spółek Skarbu Państwa na naszym rynku energii i spychanie na drugi plan odbiorców i konsumentów końcowych. Przejmowanie przez spółkę kontrolowaną przez Skarb Państwa polskich aktywów grupy EDF nie ma nic wspólnego z konkurencyjnością rynku energii. 

Brzemiennym w skutkach działaniem rządu PiS było niemal całkowite wstrzymanie rozwoju OZE. Rok 2020 jest już bardzo blisko i Polska musi się wywiązać z przyjętych zobowiązań - dotyczących 15 proc. udziału energii elektrycznej z OZE. Nawet minister Konrad Szymański mówił, że jest to konkretne, obligujące zobowiązanie, które nie podlega negocjacjom. Prawdopodobnie więc przyjdzie nam się zmierzyć z odpowiedzialnością za niewykonanie tych zadań. 

W Sejmie rozpoczęły się prace nad projektem ustawy o rynku mocy. Jak pan ocenia ten pomysł? 
 

- Efektem wejścia w życie ustawy o rynku mocy będzie to, że zostanie wprowadzona opłata pobierana przez podmiot państwowy, a pamiętajmy, że wciąż nie mamy skonkretyzowanego celu przeznaczenia tych opłat. Bardzo duże pieniądze, rzędu 3 mld zł rocznie, przejmie państwowa instytucja i te pieniądze nie wiadomo na co będą kierowane.

W świetle tego, co wszyscy widzieliśmy, że spółki energetyczne finansują billboardowe, polityczne akcje partyjne czy też zostały zmuszone, czy delikatniej mówiąc zmotywowane, do wpompowania 2,5 mld zł w sektor górniczy, można zauważyć, że energetyka jest ręcznie sterowana. Konkurencyjny rynek energii oddala się od nas, tendencja obniżania kosztów i cen energii elektrycznej, którą obserwowaliśmy przez ostatnie lata, została odwrócona i teraz widzimy wzrost cen energii. Za te wszystkie pomysły PiS płaci konsument energii! 

- Przede wszystkim sektor wytwarzania energii musi być zadowolony z tej ustawy, przecież to on motywuje i od lat mówi o blackoucie. To słowo jest używane jako straszak na wszystkich polityków, że jeżeli nie wprowadzą ułatwień dla spółek energetycznych, to polski system elektroenergetyczny się rozleci. 

Jak widać, racjonalna dyskusja ze spółkami energetycznymi i wprowadzenie wewnętrznej konkurencji, np. poprzez obowiązek sprzedaży energii elektrycznej na giełdach oraz uniezależnienie regulatora od polityków, spowodowało, że w ostatnich latach blackoutu nie było. Zamiast tego była nadwyżka mocy, a inwestycje były realizowane. Teraz mamy dokładnie odwrotną sytuacje. Spółki energetyczne zacierają ręce, ponieważ będą miały pieniądze załatwione przez polityków po to, aby sobie mogły inwestować bez polityki energetycznej kraju. Takiej polityki przecież wciąż jeszcze nie ma. 

Trwa dyskusja o obligu giełdowym dla energii. Na jakim ono powinno być poziomie? 
 

- W klubie parlamentarnym PO przygotowaliśmy projekt nowelizacji ustawy Prawo energetyczne, który zakłada podniesie obliga dla energii z obecnych 15 proc. do 50 proc. Projekt ten już złożyliśmy w Sejmie. W przypadku gazu ziemnego obligo wynosi 55 proc. i widać, że się sprawdza. W przypadku rynku energii wielu producentów wykonuje ustawowy poziom, czyli 15 proc., w efekcie czego obroty na TGE są relatywnie niewielkie. 

Krytykuje pan PiS za dofinansowanie górnictwa przez energetykę kwotą 2,5 mld zł. Ale rząd PO-PSL działał podobnie, wystarczy popatrzeć na „zmotywowanie” Jastrzębskiej Spółki Węglowej do kupna od Kompanii Węglowej kopalni Szczygłowice-Knurów.


- Stwierdzenie, że mogliśmy wcześniej zrobić pewne rzeczy jest prawdziwe. Tu nie ma o czym dyskutować! Priorytetem rządu PO-PSL była walka z ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym. Każdy widzi, że przez kryzys przeszliśmy dobrze. W tamtej sytuacji rozpraszanie się na bardzo trudne reformy górnictwa nie było najlepszym rozwiązaniem, zwłaszcza wtedy, gdy nie było problemów finansowych spółek węglowych i kiedy cena węgla była na tyle wysoka, że tylko sama JSW miała kilka miliardów złotych gotówki na koncie. Przez zaangażowanie się rządu i ministrów w sektor węglowy moglibyśmy wtedy przegrać inne rzeczy. 

Na koniec rządów PO-PSL, kiedy już cena węgla na rynkach światowych spadła do poziomu ok. 40 dolarów za tonę, przygotowaliśmy program naprawy górnictwa bez pompowania pieniędzy w ten sektor. Nasz program opierał się na pożyczce. W jego realizację miało zaangażować się TF Silesia, miała powstać nowa spółka. Do tego projektu przekonaliśmy menadżerów spółek energetycznych, ale nie na zasadzie, że „dajcie pieniądze, bo brakuje na wypłaty dla górników”, tylko w oparciu o założenia biznesowe. Pożyczka udzielona przez spółki energetyczne miała zostać spłacona po 3 latach, pieniądze miały pochodzić z obniżenia kosztów działalności i racjonalnego przekształcenia spółek górniczych. 

Czy PiS uda się obecna reforma górnictwa, czy też za jakiś czas górnictwu znowu będą potrzebne kolejne miliardy dofinansowania? 
 

- To jest pytanie, na które może odpowiedzieć tylko prorok. Chciałbym bardzo, żeby to się udało, dlatego też w październiku PO poparło ustawę o rekompensatach za utracone deputaty węglowe. Minister Grzegorz Tobiszowki ogłosił, że ta ustawa to wielki sukces rządu. Zachował się więc, jak człowiek biegnący maraton, który cieszy się z przebiegnięcia pierwszego kilometra. To jest mały krok w dobrym kierunku. Nie wiemy, czy rządowi PiS uda się reforma górnictwa, ale na pewno możemy stwierdzić, że to, co PiS robi, stoi w jaskrawej sprzeczności z tym, co głosił przed wyborami. Widać, że zderzył się z rzeczywistością i próbuje małymi krokami wycofywać się z wcześniejszych deklaracji. 

Czy ograniczenie przez PiS mocy wydobywczych polskich kopalń było dobrym pomysłem? 
 

- W górnictwie powinien działać czynnik ekonomiczny, to jest najważniejsza rzecz. Są kopalnie, które mogą i muszą działać, ponieważ nasz system energetyczny jeszcze przez kilkadziesiąt lat będzie oparty na węglu, ale na rynku powinny zostać te kopalnie, które wypracowują zysk. To jest uczciwe. Kopalnie, które przynoszą straty na wydobyciu węgla powinny zostać zamknięte. 

Rząd PO-PSL stworzył odpowiednie ramy prawne do tego i powołaliśmy SRK. To, co przed wyborami PiS głosił, iż nie będzie zamykania kopalń, w porównaniu z tym co robi, czyli zamyka kopalnie, świadczy o tym, jak bardzo nie byli przygotowani do rządzenia.

Źródło: wnp.pl

@poselczerwinski Budowa Instalacji Granulacji Mechanicznej Nawozów - historyczne wydarzenie dla tarnowskich Zakładów 12 godzin temu

@Grupa_Azoty 1/2 W samym Tarnowie #GrupaAzoty zamierza zrealizować inwestycje o wartości 1 mld zł @poselczerwinski 12 godzin temu

@Grupa_Azoty Minister Skarbu Państwa podkreślił dziś, że "#GrupaAzoty krok po kroku realizuje założony gigantyczny plan inwestycyjny" 12 godzin temu